FED winduje ceny żywności
W niedługim odstępie czasu mamy do czynienia z wybuchem zamieszek w kilku państwach. Sztandarowym przykładem jest obalenie prezydenta w Tunezji, jednak możemy wymienić również dzisiejsze zamieszki w Kairze przeciwko rządzącemu prawie 30 lat prezydentowi Hosni Mubarakowi, bądź antyrządowe manifestacje w Albanii. Bardzo prawdopodobne, że w niedługiej przyszłości będziemy świadkami kolejnych fal niezadowolenia społecznego, w szczególności w krajach rozwijających się. Co będzie i już jest punktem zapalnym?
Bez wątpienia ogromną rolę odgrywa inflacja cen żywności, która w 2010 r. wyniosła 60-80%. Społeczeństwa krajów biednych najmocniej odczuwają te wzrosty, co wiąże się z faktem, iż przeznaczają na artykuły spożywcze największą część swoich dochodów. Jednak co z tym wszystkim ma wspólnego USA i FED? Ma wspólnego bardzo dużo, ponieważ to Rezerwa Federalna Stanów Zjednoczonych wywindowała ceny żywności w górę. Jak wiemy bank centralny USA drukuje pieniądze na potęgę. Od początku kryzysu w 2008 r. tylko do lutego 2010 roku zwiększył bazę monetarną o około 1,5 biliona dolarów, a w listopadzie usłyszeliśmy kolejne oświadczenia Bena Bernanke o wpompowaniu do gospodarki USA kolejnych 600 mld dolarów do końca grudnia 2011 roku. Dla porównania warto napisać, że jeszcze przed kryzysem baza monetarna USA wynosiła około 800 mld dolarów. Do luzowania ilościowego trzeba dodać niebywale niskie stopy procentowe utrzymujące się na poziomie 0,25%. Niskie stopy procentowe oznaczają zwiększone inwestycje finansowe poza granicę USA, wynikające z nieatrakcyjnych depozytów amerykańskich. To oznacza również deprecjację waluty. Tak prowadzona polityka monetarna, nie wartościując już czy w długim okresie destrukcyjna, czy pobudzająca gospodarkę USA, ma ogromny wpływ na ceny podstawowych artykułów spożywczych jak pszenica, cukier, kawa. Producenci żywności widząc słabnący kurs dolara podwyższają cenę swoich towarów, by nie stracić na transakcji, zaś podwyżki najbardziej odczuwa kieszeń najbiedniejszych. I nic nie zapowiada na to, by sytuacja miała ulec zmianie.
